<p>Dzisiaj rozumiem jak dobrze się stało że los wybrał na miejsce mojego urodzenia Braunau nad Innem. To małe graniczne miasteczko leży między dwoma państwami niemieckimi o kt&oacute;rych ponowne zjednoczenie należy zabiegać wszelkimi możliwymi środkami.</p><p>Niemiecka Austria musi powr&oacute;cić do wielkiej niemieckiej ojczyzny i to nie z powod&oacute;w ekonomicznych. O nie! Nawet gdyby z tego punktu widzenia ponowny związek był rzeczą obojętną - a także wtedy gdyby aktualnie był szkodliwy - musi on nastąpić. Wsp&oacute;lna krew powinna należeć do wsp&oacute;lnej Rzeszy. Niemcy nie mają prawa zajmować się polityką kolonialną tak długo jak długo nie będą zdolni do połączenia swoich syn&oacute;w we wsp&oacute;lnym państwie. Dop&oacute;ki każdy Niemiec nie znajdzie się w granicach Rzeszy i nie będzie w stanie wyżywić się dop&oacute;ty nie będą mieli Niemcy moralnego prawa zdobywania obcych teren&oacute;w choćby to było korzystne dla poszczeg&oacute;lnych obywateli. W ten spos&oacute;b to małe miasteczko stało się symbolem wielkiego przedsięwzięcia.</p><p>Czy my nie jesteśmy tacy sami jak wszyscy Niemcy? Czy wszyscy nie stanowimy całości?</p><p>Ten problem zaczął wrzeć w moim dziecięcym umyśle. W odpowiedzi na swoje nieśmiałe pytania byłem zmuszony z zazdrością uznać fakt że Niemcy nie byli nigdy tak szczęśliwi jak będąc członkami imperium Bismarcka.</p>